Pracując intensywnie z markami osobistymi – ekspertami, konsultantami, twórcami – dostrzegłam duży dysonans.
Widziałam pasję i wiedzę, ale też chaos operacyjny.
Działali bez systemu, tworząc wartościowy, lecz szybko ginący content.
Ich strategie marketingowe były oparte na intuicji, a ścieżki klienta miały luki, co powodowało, że sprzedaż wynikała z heroicznych wysiłków, a nie z zaplanowanego procesu.
To był mój "moment przebudzenia", który skłonił mnie do zastanowienia, dlaczego świat sprzedaży i budowania marki nie mogą połączyć swoich najlepszych cech?